Ateista zastrzelił trzech amerykańskich muzułmanów. Media cicho

Dwie kobiety i mężczyzna zostali dzisiaj z zimną krwią zastrzeleni w Północnej Karolinie (USA) przez amerykańskiego ateistę, wielbiciela Richarda Dawkinsa. Jedna z ofiar, miejscowy student medycyny, wspierała palestyńskie dzieci i uchodźców, oferując im darmowe leczenie stomatologiczne. Zginęła także jego żona i jej młodsza siostra, studentka architektury i blogerka, pisząca o sztuce i fotografii.

Aresztowany Amerykanin Craig Stephen Hicks, który dzisiaj rano zamordował trzech amerykańskich muzułmanów, zadeklarował się jako "anty-teista".
Shaddy Barakat miał 23 lata, jego żona, Yusor Muhammad - 21, jej siostra, Razan Abu-Salha, tylko dziewietnaście.



Czy to sprawiło, że o tragicznej śmierci mainstreamowe media całego świata albo wspominały mimochodem pomiędzy innymi wiadomościami albo po prostu milczały? Nie pojawiło się też określenie "atak terrorystyczny".

Cisza ta jest bardzo symptomatyczna. W dzień po ataku terrorystycznym na karykaturzystów w Paryżu, wrzał i słusznie, cały świat. Kilka dni po paryskim zamachu islamistyczna organizacja terrorystyczna Boko Haram w Nigerii dokonała straszliwej masakry na dwóch tysiącach osób, o czym mówiono półgębkiem i niewszędzie.

Jakie można wyciągać wnioski? Muzułmanie formułują je dość dosadnie: życie wyznawcy islamu jest tańsze, mniej ważne.
"Chcemy protestów całego świata, chcemy marszów, chcemy potępienia tego strasznego aktu" - żądają na Twitterze pod tagiem ChapelHillShooting.
Na razie tylko oni.
A przecież muzułmanie giną codziennie w Iraku, Syrii, Pakistanie, byli też ofiarami zamachu w Paryżu...
Craig zabił swoje ofiary strzałem w głowę.
Wcześniej demonstrował swoją nienawiść do, jak to ujmował na Twitterze, "ludzi wiary" (people of faith"), stawiając ich w naturalnej opozycji do "ludzi intelektu" (people of intelect". Wspominał o swoim uwielbieniu do Richarda Dawkinsa, autora serii książek krytykujących religie, który, notabene, dzisiejszy atak prędko potępił.

Północna Karolina wydawała się być bardzo przyjazna multikulturalizmowi. Kiedy byłam tam na stypendium German Marshall Fund, spotkałam miejscowych muzułmanów, którzy opowiadali o spokojnym życiu, o zupełnym braku tarć pomiędzy nimi a osobami, wyznającymi inne religie. Zapytani o to, czy czują się izolowani, odpowiadali, że nie - a rozmawiałam z przedstawicielami różnych zawodów, głownie świata medycznego.

Dzisiejsza zbrodnia wstrząsnęła mieszkańcami Chapel Hill.

Nie wstrząsnęła Europejczykami.
Istnieją teorie socjologiczne mówiąące o tym, że z natury rzeczy przejmujemy się tym, co jest nam bliskie kulturowo i geograficznie. Krew nigeryjskiej muzułmanki, zastrzelonej w czasie rodzenia dziecka przez terrorystę (to miało miejsce), rzekomo budzi mniejsze emocje.
A najmniejsze, kiedy sprawcą ataku terrorystycznego jest biały ateista.
Czy tak jest?
Trwa ładowanie komentarzy...