Szariat w Polsce - tak? Nie.

Nie, nikt nie zaprowadzi prawa szariatu w Polsce. Po pierwsze, sami muzułmanie są niezgodni co do tego, czym ono jest, po drugie, w żadnym kraju poza częścią Afryki, Bliskim Wschodem i niektórymi państwami Azji prawo szariatu nie obowiązuje i nie będzie.

Gdybym miała w skrócie wyjaśnić, czym jest szariat, mogłabym tylko powiedzieć zgodnie z arabskim znaczeniem tego słowa, że jest to "droga". Droga, po której ma iśc muzułmanin.



Czy ta droga jest dla kazdego muzułmanina taka sama? Czy Irańczyk będzie szedł taką samą drogą, jak Syryjczyk, Czeczen czy Nigeryjczyk? Nie. Bo nie ma w praktyce uniwersalnego prawa szariatu - każdy z krajów, gdzie ono w jakiś sposob funkcjonuje, ma swoją własną wersję, specyficzną, kulturowo odmienną.

Czy Wielka Brytania, w której mieszka bardzo wielu muzułmanów - 4.5 procent populacji (wg cenzusu z 2011 roku) ma szansę na wprowadzenie prawa szariatu?
Nie. Czy brytyjscy muzułmanie o tym marzą? Część tak, część nie.

O czym marzą, jeśli marzą? O tym, co powie im lokalny imam i zdrowy rozsądek.

Co im powie lokalny imam? Różne rzeczy, w zalezności od imama. Radykalni imamowie mogą w swoich piątkowych kazaniach szerzyć tresci, które nie będą się podobac brytyjskim służbom specjalnym i z pewnością zajmują się tym one od pewnego czasu.
Nieradykalni, a takich jest większość (skad wiem? na ulicach nie wybuchają bomby - a najwieksze zagrozenie w tej chwili stanowi Irlandzka Armia Republikańska wg strony brytyjskiego kontrwywiadu. Dziś w Belfaście, części Zjednoczonego Królestwa, policja zarekwirowała ponad pół kilograma semteksu) mają naprawdę inne zmartwienia, jak wszyscy mieszkańcy Wielkiej Brytanii, których powoli dotyka i zjada kryzys ekonomiczny.
Ale wróćmy do kwestii szariatu.
Naukowcy (kiedys ja) lubią opisywać strukturę szariatu, czyli tego, co stanowi ową muzułmańską ścieżkę do podążania - jako kompilację wersetów Koranu, hadisów, wykładni prawnych (zwłaszcza per analogiam, tzw. qijas) itp, itd.
Chcąc przeciętnemu przerażonemu Polakowi oszczędzić wykładu z dziedziny islamistyki, ograniczę się do tego, by pokazać, że to, czego się najbardziej boi- czyli dosłownego wcielenia Koranu w życie przez syryjskich uchodźców, nie będzie miało miejsca, bo w XXI wieku nie ma ani jednej organizacji, grupy ludzi czy ruchu społecznego, które by to robiły (choć wielu się wydaje, że tak sie zachowują).

Dlaczego? Sama interpretacja Koranu jest bardzo problematyczna. By móc tego dokonac, trzeba, jak powtarzają ad nauseam prawnicy muzułmanscy (i to zgodnie, zarówno sunnici, jak i szyici), znać: język arabski (perski niekoniecznie!), historię i chronologię objawienia Koranu oraz, CO NAJWAŻNIEJSZE, kontekst objawienia.
Bo- czy wiecie? Koran zawiera wersety, które straciły na ważności wraz z kontekstem historycznym, który przeminął.
To, co kiedys miało znaczenie, już nie ma. Innymi słowy, są w Koranie wersety, które można uznac za nieważne.

Pytanie: które?
I tu otwiera się szerokie pole interpretacji.
Bo poza Koranem istnieją jeszcze tzw. hadisy, czyli opowieści z życia Proroka islamu, rodzaj przypowieści. W nich mogą, choć nie muszą, znajdowac się rostrzygniecia prawne.
Ale i tu pojawia sie zagwozdka: część hadisów uważana jest przez prawników muzułmańskich za niesolidne (tzw. "słabe", czyli takie, które być może nie zostały rzetelnie zapisane, przekazane, itp).
I znowu- zalezy to od szkoły prawnej, odłamu islamu, itp.

Czy mam tak dalej?
Mogę i jesli czytelnicy zadeklaruja taką potrzebę, z wielką przyjemnością wejdę w szczegóły prawa islamskiego, bo to moja pasja, poza Irlandią Północną.
Główne przesłanie tego tekstu jest jednak następujące: Czeczen, Syryjczyk i Nigeryjczyk oraz brytyjski muzułmanin mogą mieć tak odmienne pojęcie o szariacie, jak katolicy o katolicyzmie (Papież nawołujący, by parafie przyjęły uchodźców, parafie, które chcą, parafie, które nie, wreszcie ci, którzy uważają, ze Kościół Katolicki to tak naprawdę synagoga w przebraniu, bo i takie głosy słyszałam u osob, utrzymujacych, że są katolikami).

Zatem nie obawiałabym się szariatu jako takiego, ale każdej radykalizacji i każdej formy nienawiści. Bo są ludzie, którzy zbrodnie uzasadniają islamem i tacy, którzy tym samym uzasadniają czynienie dobra.

Niech za przykład posłuży rzezanie kobiet, tzw. Female Genital Mutilation. Ta barbarzyńska praktyka nie jest praktyką islamską - jest uwarunkowana kulturowo. Egipskie Koptyjki, a zatem chrześcijanki i sudańskie mzuułmanki są skazane kulturowo na to, by przez to przejść.
Oznacza to, ze są tacy imamowie i tacy chrześcijańscy duchowni, którzy znajdują uzasadnienie dla tego, by okaleczać kobiety.
To niepojęte - takich praktyk trzeba się bać, przed tym z pewnością trzeba się chronić, przed zjawiskiem sięgania po religię jako narzędzia, by coś uzasadniać, przekonywać, by kogoś skrzywdzić.
Innym ciekawym przykładem niech będzie homoseksualizm. W Iranie i przez ISIS karany śmiercią (co akurat nie oburza polskich homofobów, ale teraz nie o tym). W Wielkiej Brytanii świetnie funkcjonuje organizacja dla muzułmańskich LGBT - którzy deklarują swoją odmienność seksualną z takim samym przekonaniem, jak i przynależność religijną.

Gdzie granice wytycza szariat? Który?
Szariat z globalnego punktu widzeia jest jak kot Schrodingera - jest i go nie ma. Fundamentaliści mają jego określoną wizję, która może (nie musi) być bardzo radykalna i antydemokratyczna, niefundamentaliści za szariat uznają prawa ich własnego kraju- Niemiec, Wielkiej Brytanii.
Lęki należy przekierowac, wraz z edukacją, przeciwko radykałom o określonej wizji świata (bo i radykał radykałowi nierówny), natomiast generalizowanie po prostu krzywdzi tych zwykłych ludzi, którzy chcą spokojnego życia, przestrzegajac uniwersalnych zasad koegzystencji - dla nich to będzie szariat.
Trwa ładowanie komentarzy...