Zmarł Martin McGuinness: człowiek pokoju czy terrorysta?

Rodziny ofiar zamachów terrorystycznych przeprowadzonych przez IRA są zrozpaczone - nie dlatego, że McGuinness umarł, tylko dlatego, że wziął do grobu wiele tajemnic, na których rozwikłanie liczyły. Były zastępca premiera Irlandii Północnej do końca życia zaprzeczał, że stał za jakimikolwiek zamachami. Mówi się, że został człowiekiem pokoju, by uniknąć kary za rozliczne zabójstwa. To mu dawało immunitet.

Były zastępca premiera Irladnii Północnej, Martin McGuinness był w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych był dowódcą IRA. Przez cale życie zaprzeczał, że stał za jakimikolwiek zamachami bombowymi (choć przyłapano go na przewożeniu amunicji i materiałów wybuchowych), choć popierał przemoc - po to, by później wyrzec się jej zupełnie. Budził wiele kontrowersji, był nienawidzony i uwielbiany.



Malachi O'Doherty, pisarz i dziennikarz północnoirlandzki napisał dzisiajna FB: "Rozmawiałem w latach osiemdziesiątych z McGuinnessem o tym, czy członek IRA, który jednoczesnie jest katolikiem, musi wyspowiadac się z morderstw, jakie popełnił. McGuinness powiedział, że wierzy, iż najwazniejsze jest sumienie, zatem jeśli członek IRA nie uważał, że grzechem jest zabicie żolnierza, nie musiał się z tego spowiadac. A więc mógł zabić kogoś w środę i kupić w czwartek Playboya, a następnie w niedzielę wyspowiadać się z kupna Playboya."

James Martin Pacelli McGuinness (Pacelli po papieżu Prusie XII) był bardzo młodym człowiekiem, kiedy wstąpił do Irlandzkiej Armii Republikańskiej. Nie zrobił matury, pracował też jako asystent rzeżnika w Derry/Londonderry. Szybko awansował jako ochotnik IRA. Oskarża się go nie tylko o to, że wiedział o najkrwawszych zamachach w historii północnoirlandzkich Kłopotów, ale też o ich planowanie. Jednym z takich zamachów była próba zamordowania premier Wielkiej Brytanii, Margaret Thatcher, która przebywała na konferencji w Grand Hotelu w Brighton w 1984 roku. W wybuchu zginęło 5 osób, trzydzieści jeden odniosło rany.

Uczestniczył w rozmowach pokojowych prowadzących do Porozumienia Wielkopiątkowego w 1998 roku. Mimo, że nie miał matury, został Ministrem Edukacji w nowym rządzie, a następnie zastępcą premiera Irlandii Północnej. Wyrzekł się przemocy. Dysydentów republikańskich, wciąż aktywnych w niektórych częściach Irlandii Pólnocnej, w tym w jego rodzinnych stronach, nazwał zdrajcami procesu pokojowego (oni natomiast nazwali McGuinnessa zdrajcą "republikańskiej sprawy").
W styczniu tego roku podał się do dymisji, nie chcąc współtworzyć rządu z Arlene Foster, premierką Irlandii Pólnocnej, która oskarża się o udział w niekoniecznie transparentnych działaniach związanych z rządowymi pieniędzmi. Już wtedy był bardzo chory. Rząd rozwiazano, rozpisano wybory. Pojawiły się obawy, że Westminster przejmie kontrolę nad Pólnocną Irlandią.
Kiedy McGuinness spotkał się z królową brytyjską i uścisnął jej dłoń w 2012, w dzielnicach ultrarepublikańskich Irlandii Północnej zawrzało. Pojawiły się oskarżenia, że ludzie umierali na darmo za swoją Irlandię, a McGuinness sprzeniewierzył się całej tej świętej sprawie. Politycy unionistyczni dziś wspomnają McGuinnessa jako pragmatycznego polityka, który był współtwórcą procesu pokojowego, który zatrzymał spiralę przemocy w Irlandii Pólnocnej.
A ofiary i rodziny ofiar IRA?
W większości przypadków i tak pozbawione są głosu, bo w Irlandii Pólnconej nic nie jest ani jasne ani proste. Niegdysiejsi terroryści stają się mężami pokoju i być może tak ma być, by uniknąć rozlewu krwi. jedno jest pewne: nie ułatwia to odkrywaniu prawdy. Po żadnej stronie.

Z pewnością jednak wraz ze śmiercią McGuinnessa ważny rozdział historii Irlandii Pólnocnej został zamknięty.
Trwa ładowanie komentarzy...